Niestety z przykrością muszę poinformować, szanownych kolegów, że zaliczyłem w dniu wczorajszym glebę. Wpadłem na nieznanego mi kolegę z przodu w słynnym już winklu pierwszy prawy - lewy w dół. Źle obliczyłem odległość i prędkość najazdu na winkiel. teraz jestem mądrzejszy o kolejne doświadczenie. Nie należy ufać innym kierowcom, szczególnie w zakrętach. Zgubiła mnie rutyna z jazdy z moimi kolegami, z którymi jeżdżę na co dzień. Teraz czeka mnie mały remont i zmiana stylu jazdy w zakrętach - muszę zwiększyć dystans do pojazdu poprzedzającego. Za kraksę poszkodowanego jeszcze raz przepraszam. Pamiętajcie winkle to nie tor